Patois.

Posted in Uncategorized on Sierpień 28, 2011 by rudejestwredne

Goya niewątpliwie przerażająco zachwyca. Zaczarowana chodzę od jakiegoś czasu albumem z Jego obrazami, nic to jednak w porównaniu z doświadczeniami Uroczyska (pozdrawiamy), które miało okazję stanąć przez chwilę tuż obok Francisca (może nawet wymienić parę niemych zdań).

Obrazy emanują wszechobecnym mrokiem. Rozmawiałam nawet ostatnio z jeszcze-nie-debiutującym-artystą, który sam stwierdził, że ‚malarstwo Goi przeraża, ale jednocześnie widać jego geniusz”. Niesamowite wrażenie wywiera też książka „Saturn” Jacka Denhela, którego również ośmielę się nazwać geniuszem. Za bohatera obrał on sobie nie kogo innego jak właśnie Francisca.

Tytuł książki nie jest przypadkowy, dotyczy bowiem jednego z obrazów Goi – „Saturn pożerający swoje dzieci” Saturn należący do cyklu „Czarne obrazy”, którymi pokryte zostały ściany w jego domu.

Książka opowiada jedną historię widzianą z trzech (czy różnych?) stron: ojca, syna i wnuka. Obraz jest kluczem do odpowiedzi na pytanie co zdarzyło się (zdarza) pomiędzy trzema (związanymi więzami krwi) mężczyznami.

Jak nie zachwyca, jak zachwyca?

__
Motyw przewodni dzisiaj – Patois.

R.

Dnia szesnastego.

Posted in Uncategorized on Sierpień 23, 2011 by rudejestwredne

Dlaczego trzeba zdecydować się na ostateczność? – zapytasz.
Dlatego, że półśrodki pogarszają nadchodzące ‚teraz’ – odpowiem.

Irracjonalność ostatnich dni nie zna granic. Kolejny moment, który zdawać by się mogło – weryfikuje rzeczywistość. Tak naprawdę jednak projekcja jest pozorna. Wszystko dzieje się w umyśle – eksplodującym, a to sprawia, że logice kręci się w głowie i dłonie robią swoje. Usta krzyczą swoje. Tylko oczy, jakby najwcześniej trzeźwiąc – płaczą. Już zdają sobie sprawę. Im dłużej patrzysz w przepaść, tym dłużej przepaść patrzy w ciebie. A wtedy…

Drewniany blat do krojenia chleba i wszystkiego zostaje przyprószony pozostałościami po chlebie i wszystkim. Chwilę wcześniej następuje niewinna wymiana nieprawdziwych zdań, a może nawet mniej – słów.
[…]
Nie lubisz, kiedy cię prowokuję. Bardzo nie lubisz. Jest emocja? Jest. I o to chodzi.
[…]

____________________

Nie rzucaj się więc z połamaną motyką na.

R.

Jestem za blisko, żeby mu się śnić.

Posted in Uncategorized on Sierpień 8, 2011 by rudejestwredne

Budzę się w nocy i wracam do przeszłości. W połowie jedynie świadoma.

Morze w nocy przypomina przepaść, nad którą stoję nieprzerwanie od Zawsze. Zrób krok do przodu a zamoczysz swoje pończochy kupione na rynku za kilkanaście złotych wygrzebanych z pustego portfela. Zrób ten sam krok do tyłu a nie tylko stopa Twoja zostanie pochłonięta przez wodę w kolorze najczarniejszej z sadzy, poranisz sobie też zabliźnioną przeszłością skórę Kamieniem porzuconym przez nadgorliwego zbieracza złota. Wokół jest piasek, który zajmie tyle miejsca, ile trzeba, jeśli tylko zaistnieje ostatni. W przeciwnym wypadku MIAŁ zajmie każdą przestrzeń, nie pozwalając na istnienie innym, mniej miałkim konstrukcjom natury.

Żarzący się pomarańczowy punkt odjęty od ust niknie stając się jednym z pozbawioną horyzontu czernią Żywiołu.

Otworzysz oczy?

Inside my mind.

Posted in Uncategorized on Lipiec 14, 2011 by rudejestwredne

Kiedy łzy tamują potok słów… na horyzoncie pojawiają się przyjaciele.

Proszę Państwa, sprawa najwyższej dla mnie wagi, bo oto okazało się, że nie jestem Samotną Wyspą, kiedy decyzja zostaje włożona do teczki z napisem „Podjęta”.

Oczywiście, różni w różny sposób mówić mogą, że ja to Dziecko Nieszczęścia (wyłączam spod działania prawa), że cierpię na Chroniczne Nieszczęścia (to też wyłączam), ale prawda jest taka, że doświadczenia weryfikują Prawdę.

Boli (prócz ręki) to, że nieroztropność czai się teraz już nawet nie w kątach. Problemy na własne życzenie stwarzają sobie ludzie, którzy myślą, że trafili na „głupiutką licealistkę zadowalającą się obietnicami”. Pomimo całej mojej naiwności są wokół ludzie, którzy nie pozwolą, żeby tej głupiutkiej stała się krzywda. Wydawać by się mogło to naturalnym, niemniej jest to pierwsza sytuacja, która tak bardzo określa złożoność relacji, w których to nie jestem epizodem.

Warto tu podziękować Przeznaczonym Przypadkom, które mimo tego, że doświadczają moją osobę sprawiają, że oczy otwierają się na zupełnie nową jakość.

A w kąciku po cichutku siedzi sobie teczka z napisem „Niespodziewanie zawiedziona na Tobie”.

Dziękuję. >dyga nóżką<

R.

Śmierć i ogólne spustoszenie.

Posted in Uncategorized on Lipiec 10, 2011 by rudejestwredne

Rozcięta ręka, przecięte ścięgno, pięć szwów i cztery tygodnie w gipsie- z serii Roxana Zmywa Naczynia.

>nie może pisać, więc na tym skończy<

R.

Tête à Tête.

Posted in Uncategorized on Czerwiec 29, 2011 by rudejestwredne

Obrazy zapętlone są w nieskończoność jak wstęga Mobiusa.

Czasami, tylko czasami wydaje mi się, że gdyby nie łzy, upływ czasu stałby się ciężarem nie do wytrzymania.
Najprościej jednak wyrzucić gumkę z ołówka. Wtedy popełniane błędy, zamiast być wymazywane, będą uczyć.

Dochodzę. Powoli, ale coraz bardziej świadomie. Do prawdy. Ty też dojdziesz. Zaraz po mnie.

R.

Wartość bezwzględna.

Posted in Uncategorized on Maj 21, 2011 by rudejestwredne

We mnie. Głęboko i dosadnie. Mocno.

Myśli nie dają spokoju, sytuacje bezwzględnie określają pozycję. Stosunek mój do teraźniejszości jest coraz bardziej intensywny.

Brać ile się da. Czerpać ile można. Rozwijać, przerabiać, wartościować. Rozwój intelektualny jest jedyną stałą.
Twoje obyczaje nie są lekkie, bardziej percypujesz po prostu. Proste?

Wartości stałe, zmienne, względne, bezwzględne, przecież wiesz, czego chcesz, wiesz kogo chcesz, wiesz czego chcesz od kogo.

Dotknąć umysłu, zaistnieć, nie uciekać, stać się, dlaczego pożądanie, gdzie jesteś i dlaczego nie tutaj, oniryzm i Ty.

Ja i tak wiem swoje.

R.