Inside my mind.

Kiedy łzy tamują potok słów… na horyzoncie pojawiają się przyjaciele.

Proszę Państwa, sprawa najwyższej dla mnie wagi, bo oto okazało się, że nie jestem Samotną Wyspą, kiedy decyzja zostaje włożona do teczki z napisem „Podjęta”.

Oczywiście, różni w różny sposób mówić mogą, że ja to Dziecko Nieszczęścia (wyłączam spod działania prawa), że cierpię na Chroniczne Nieszczęścia (to też wyłączam), ale prawda jest taka, że doświadczenia weryfikują Prawdę.

Boli (prócz ręki) to, że nieroztropność czai się teraz już nawet nie w kątach. Problemy na własne życzenie stwarzają sobie ludzie, którzy myślą, że trafili na „głupiutką licealistkę zadowalającą się obietnicami”. Pomimo całej mojej naiwności są wokół ludzie, którzy nie pozwolą, żeby tej głupiutkiej stała się krzywda. Wydawać by się mogło to naturalnym, niemniej jest to pierwsza sytuacja, która tak bardzo określa złożoność relacji, w których to nie jestem epizodem.

Warto tu podziękować Przeznaczonym Przypadkom, które mimo tego, że doświadczają moją osobę sprawiają, że oczy otwierają się na zupełnie nową jakość.

A w kąciku po cichutku siedzi sobie teczka z napisem „Niespodziewanie zawiedziona na Tobie”.

Dziękuję. >dyga nóżką<

R.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Inside my mind.”

  1. nie bój nic. nie pozwolą;)
    g.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: